punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Sierpień ostatnimi dniami zalatuje trochę jesienią. Być może dlatego też nastrój powoli robi się taki „jesienny”. Kiedy parę dni temu wstawałam po szóstej (właściwie to usiłowałam zwlec się z łóżka wkurwiona, że sen trwał osiem minut), brałam szybki prysznic i suszyłam włosy tylko po to, żeby napadał na nie deszcz, syn przebudził się szczęśliwy i pierwsze co zrobił, to poszedł sprawdzić, czy kalosze stoją na swoim miejscu. Spytał, czy tata też ma gumiaki i czy hulajnogą można jeździć po kałużach. Był tak zafascynowany szarówą za oknem, że przez chwilę pozazdrościłam mu tego nastawienia. W końcu pogoda jest ZAWSZE, tylko czasem świeci słońce, a czasem leje.

Czytaj dalej punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

czy to jeszcze ja ?

Weekend, jako zwieńczenie urlopu minął dosyć szybko. Plusem jest to, że chociaż na chwilę udało mi się sięgnąć dziesięć lat wstecz, co dla mnie osobiście było w pewnym sensie podsumowaniem, żeby nie nazwać tego „rachunkiem sumienia”. Dobrze jest spotkać ludzi, którzy są składową najlepszych chwil. Najlepszych, bo poziom zmartwień ograniczał się do matury, złamanych serc i kilku ważnych jak się teraz okazuje decyzji.

Czytaj dalej czy to jeszcze ja ?