pobawisz się ze mną ?

Od półtora tygodnia każdy dzień jest dla mnie niedzielą. Taką szybko mijającą, skupiającą się jedynie na Śwince Peppie, kuchni i długich wieczorach (prosiaka widzę już nie tylko w tv, objawia się również na ścianach w salonie, przedpokoju i kiblu).

Czytaj dalej pobawisz się ze mną ?

moi mężowie.

Kilka dni temu mój pierwszy mąż ponownie stanął na ślubnym kobiercu. Co prawda od rozwodu minęło już ze 20 lat, jednak wspominam Go ciepło i of kors kibicuję i życzę młodej parze jak najlepiej. Mimo, że mówi się, że takich chwil się nie zapomina, to niektóre rzeczy pamiętam trochę jak przez mgłę. Wiem jedynie, że biedny uciekał przede mną tuż po ceremonii (chyba wyczuł temat i wiedział, że nie będzie miał ze mną lekko) a ksiądz, który udzielał nam ślubu sam już jest mężem i przykładnym ojcem. Po ołtarzu też już nie zostało nic poza studzienką kanalizacyjną, gdyż kilka lat później nasz plac zabaw przy Żelazowej Woli został zrównany z ziemią ( o to toczyła się prawdziwa wojna!), a zamiast zjeżdżalni i paru huśtawek rośnie tam teraz kilka krzewów/drzewek. Swoją drogą może dobrze się stało, bo byłam jedyną Kaśką na osiedlu, a na belce od zjeżdżalni widniało hasło „KAŚKA TO RUMUN”.

Czytaj dalej moi mężowie.