Tato, chodź

Zastanawia mnie jedna rzecz. Czy facet, który pomaga dziecku zapiąć trampki, przelać sok z butelki do butelki, czy narysować Batmana, to na prawdę człowiek legenda ?

Czy ojciec (nie mylić z dawcą nasienia) faktycznie zasługuje na pochwałę, kiedy po kilku godzinach sam na sam z synem nie puścił domu z dymem ?

Serio ??

Czy mężczyzna, który myje okna i czyści kibel traci w danym momencie swoją męskość ?

Kiedy Szymek zapierniczał rakietą rodem z PRL-u, próbując odkurzyć te wszystkie dywany pokrywające gumoleum w domu babki, ta siedziała jak wryta. Jakim cudem ktoś, kto nie jest babą potrafi machać ręką zgięty w pół i mało tego, sprzęt nie wybucha mu w dłoni? Ano tak się składa, że nawet 60 lat temu na pudełku od odkurzacza nikt nie umieścił informacji, że przyrząd jest przeznaczony wyłącznie dla kobiet. W dzisiejszych czasach również nie spotkałam się z tego typu adnotacją, ani na pralce, a nawet na zmywarce czy piekarniku.

Spytała mnie, skąd ja GO wzięłam (?!) –

odpowiedź była prosta.

Czasy się zmieniły. Faceci na prawdę mają predyspozycje do tego, żeby wytrzeć tyłek dzieciakowi tak samo, jak kobiety są w stanie same złożyć regał z IKEA na przykład w przypływie weny twórczej- łamane na – w przypadku nagłej potrzeby zmiany (czasem po prostu łatwiej zmienić wystrój salonu, niż całe życie). Nigdy nie bałam się, ani tym bardziej nie wstydziłam prosić o pomoc. Fakt, że wszystkie podstawowe czynności / obowiązki dzieliliśmy mniej więcej po równo (małym wyjątkiem było gotowanie, bo tu akurat od początku wiedziałam, że będziemy żyć długo i szczęśliwie pod warunkiem, że to ja będę stać przy garach) sprawił, że od początku dogadaliśmy się jak dobre ziomki. Nie jestem pewna, czy przez ostatnie 7 lat śmieci wyniosłam więcej niż osiem razy tak samo, jak mój na chwilę obecną mąż miałby problem, żeby przypomnieć sobie, ile razy w rękach trzymał żelazko.

Tym oto sposobem babka, która na świecie żyje już osiemdziesiąt siedem lat, zdała sobie sprawę, że jednak nie wszystko jeszcze w życiu widziała. I mało tego, stary się do tego przyczynił! Dzięki Niemu kobieta zabierze do grobu cenną wiedzę, bo udowodnił jej, że chłop to nie tylko praca, kapcie, telewizor i pęto kiełbasy.

Oboje jesteśmy rodzicami. Ten mały człowiek od pierwszego dnia życia miał tylko NAS. Byłabym egoistką, gdybym nie wymieniła tu Szymka. W tym samym czasie, kiedy ja stałam się matką – On stał się ojcem, robiąc wszystko (nawet, jeżeli oboje dawaliśmy dupy, bo nie zawsze było kolorowo), żeby być najlepszym tatą.

Od tego czasu wszystkie Jego potrzeby musiało zaspokoić któreś z nas. To my byliśmy Jego całym, małym światem i każdy krzyk i jęk był dowodem na to, jak bardzo nas potrzebuje. Pamiętam dzień, kiedy ledwo co weszłam pod prysznic – (Franko był mega wymagającym dzieckiem przez pierwsze tygodnie) – by po kilku minutach usłyszeć jeden wielki RYK. Byłam na tyle twarda, że nie wróciłam do pokoju, dając im szansę, żeby się ze sobą oswoili. Ku mojemu zdziwieniu – udało się. Z każdym kolejnym dniem było tylko lepiej, bo jak się później okazało, nie byłam niezastąpiona. Fakt, miałam przewagę ze względu na mleczarnię, którą trzymałam w staniku, jednak praktycznie wszystkie kwestie można było ogarnąć naprzemiennie.

Dziś młody ma już trzy i pół roku i jak twierdzi jest już duży. Na tyle duży, żeby samemu zadecydować, czy na plac zabaw chce iść tylko z tatą, czy mama akurat w tej chwili też jest mu mega potrzebna. Wie, że narysuję mu Hulka, jednak kiedy w tv lecą avengersi – zdaje sobie sprawę, że ze mną już na ten temat nie porozmawia. Na chwilę obecną, to ja odpowiadam mu bajki na dobranoc, aczkolwiek są takie dni, kiedy koniecznie chce iść spać z tatą.

Do tego trzeba po prostu dorosnąć. Zdać sobie sprawę, że oboje jesteśmy dla Niego autorytetem, to w nas szuka oparcia i odpowiedzi na każde nurtujące Go pytanie. Jesteśmy potrzebni tak samo – tu nie ma miejsca na podziały na lepszych / gorszych. Fakt, że w tej Trójcy to ja jestem oazą spokoju, tym pierdolonym kwiatem lotosu, który patrząc z boku dłuuuugo musiał trenować mówienie do żyrandola. Nie oznacza to jednak, że jestem lepsza. Matki tak już mają, że są w stanie znieść więcej niż każdy pierwszy lepszy człowiek na tej planecie.

Mimo wszystko

Kiedy ja akurat nie będę mogła podać Ci ręki, wiem, że TATA na pewno ją do Ciebie wyciągnie.

Jedna myśl w temacie “Tato, chodź”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *