Dzień 242

W mojej sypialni stoi rakieta. Zrobiona z pudełka po tv, który spłacę właściwie dopiero za 2 miesiące. Fajna, bo taka kolorowa. Rzekłabym – optymistyczna. Ma drzwi, w których jeszcze się mieszczę i prowizoryczne okienko wycięte z kolorowego papieru. Jest to między innymi jedna z tych rzeczy, które Ojciec jest w stanie zrobić dla syneczka, choćby miał stanąć na ..głowie 😉 Nie, że tylko On. Ja też staję. Na rękach, na rzęsach, na pośladkach i czubku nosa (tak, że resztki mózgu wypływają, bo trafił mi się pomysłowy Dobromir). Niejednokrotnie.

Czytaj dalej Dzień 242

karma

Od dłuższego czasu w naszym domu trwa konflikt na linii ja – mąż. Powód jest może błahy – ów osobnik notorycznie zarzuca mi, że głodzę psa. Ja zaś cały czas utrzymuję wersję, że nie karmię suki tylko i wyłącznie dlatego, że doskonale zdaję sobie sprawę, że kiedy PAN wróci z pracy, uzupełni wszelkie braki pokarmu niezależnie od tego, czy zrobiłam to godzinę wcześniej, czy nie.

Czytaj dalej karma

przesyłka polecona

Jakiś czas temu dostałam prezent. Niespodziewaną przesyłkę, której do tej pory nie udało mi się rozpakować do końca. Ogromne pudło, wypełnione po brzegi przeróżnymi rzeczami, po prostu nie do ogarnięcia na jeden raz. Fizycznie ciężko było mi je dźwignąć, ale jak się później okazało, w głowie również potrzebowałam porządnej ekipy sprzątającej, która pomogłaby mi poukładać w niej wszystko, co leżało porozpieprzane z każdej możliwej strony.

Czytaj dalej przesyłka polecona

końce

Miewamy kiepskie dni. Zdarzają nam się również całkiem chujowe miesiące, które zostawiają po sobie ślad na dłużej, niż mogłoby się wydawać. Dla mnie tym złym, słabym i przykrym był właśnie kwiecień, ale zazwyczaj staram się wychodzić z założenia, że wszystko co pojebane kiedyś się kończy. Z otwartymi ramionami witam zatem M A J . Całkiem inny niż wszystkie, które do tej pory przeżywałam.

Czytaj dalej końce

pamiętniki

Gdybym zacytowała tu pierwszą, ósmą, czternastą, trzydziestą trzecią, pięćdziesiątą, setną, sto dwudziestą pierwszą i jeszcze kilkadziesiąt innych stron z mojego pamiętnika, który kontynuowałam przez 8 lat w trzech zeszytach w kratkę – wyszedłby tu niemały poradnik/dziennik nastolatki kłebiącej w sobie milion uczuć. Często bardzo złych uczuć. Gdyby nie fakt, że okres dojrzewania cechuje przede wszystkim ogromna burza hormonów przeplatających stany depresyjne z euforią, mogło by się okazać, że moje życie to jedna wielka „Moda na sukces”, żeby nie powiedzieć „Trudne sprawy”.

Czytaj dalej pamiętniki

czy ty weźmiesz ze mną ślub? (związki cz.3)

Kiedy dawno, dawno temu, za górami, za lasami, za siedmioma rzekami, w żartach oznajmiłam swojemu ówczesnemu chłopakowi, że daję mu max 2 lata na zakup pierścionka z brylantem – roześmiał się. Zrobiło się trochę niezręcznie, bo przecież takich poważnych rzeczy nie powinno się nikomu narzucać.

Czytaj dalej czy ty weźmiesz ze mną ślub? (związki cz.3)

charaktery

Niektórzy mówią, że charakter człowieka zmienia się średnio co siedem lat. Gdybym te słowa miała odnieść do swojej osoby, akurat na chwilę obecną przypadał by czas mojej kolejnej, wewnętrznej przemiany. Z czwórki wskoczyłabym na spokojną, w miarę ułożoną piątkę z konkretnymi planami na przyszłość.

Czytaj dalej charaktery

blizny.

Jedynym plusem zmiany czasu, jaki zauważyłam do tej pory jest to, że raz w roku mam wieczór dla siebie dłuższy o godzinę. Pod warunkiem, że sama nie zasnę, co właściwie jest bardzo możliwe. Nie chcę nawet zaczynać tłumaczyć młodemu o co w tym wszystkim chodzi z nadzieją, że za kilka dni sam się ogarnie i będzie jak zwykle. Kiedy wspomniałam, że chyba jestem już dziś zmęczona, usłyszałam podwójne „ja też” od osobników płci przeciwnej przebywających razem ze mną we wspólnym gospodarstwie domowym.

Czytaj dalej blizny.

garażowy mąż

Na Nowym Świecie jesteśmy już ponad trzy lata. Od tego czasu codziennie bawimy się w dom, pełen chaosu i różnych dziwnych, często fajnych historii, nie wiedząc, co spotka nas następnego dnia. To trochę jak z wirusem – kiedy go łapiesz, nagle puszczasz pawia mimo, że dzień wcześniej nic nie wskazywało na wieczór spędzony z głową nad kiblem.

Czytaj dalej garażowy mąż