Kobiety zdecydowanie więcej płaczą. Więcej krzyczą, wywalają z siebie emocje i co miesiąc walczą z paczką hormonów, która rozpieprza im łeb (i macicę przy okazji). Nawet, jeśli na co dzień spotkamy osobniczkę o charakterze stosunkowo spokojnym i opanowanym, to prędzej czy później i tak coś w niej pęknie, a z pierdolonego kwiatu lotosu przemieni się w ostrokrzew kolczasty. Życie.

To nie jest złe! To nam pomaga. Jeżeli ziemniaki postawione na gazie zaczynają kipić, wystarczy zdjąć pokrywkę, żeby sytuację w miarę opanować. Kiedy coś mnie wkurwia, to wywalam to z siebie, niekoniecznie krzycząc – jest wiele innych metod. Jeśli coś, co zbyt długo trzymam w głowie zaczyna mnie przerastać, po prostu daję upust emocjom. Czasem przy okazji mopując podłogi w całym mieszkaniu, bowiem wysiłek jest jednym z ratunków w sytuacjach kryzysowych. Nic tak nie relaksuje jak zapach fioletowego Ajaxa, który przypomina mi czasy, kiedy słońce w domu, na Żelazowej Woli 4 waliło po oknach a ja – tak często nie doceniałam tego, że to nie ja musiałam jechać na szmacie.

W kłótniach „małżeńskich” na piętnaście zdań wypowiedzianych/wykrzyczanych z żalem i goryczą przez kobiety przypada jedno, góra dwa, wydukane przez faceta. Jeżeli owa odpowiedź składa się ze zdań złożonych – mamy już pół sukcesu. Nawet, jeśli nie odzywam się pół dnia, to w głębi serca liczę na soczystą wymianę zdań. Niestety najczęściej kończy się na tym, że to ja mówię. Mąż świetnie spełnia się w roli słuchacza mimo, że często odnoszę wrażenie, że mogłabym czytać mu wtedy instrukcję obsługi pralki w języku niemieckim – nie zauważyłby różnicy. Myślę, że idealnym podsumowaniem będą tu słowa mojego czteroletniego syna : „tak już jest”.

Wiele sukcesów, które osiągnęłam w życiu, zawdzięczam facetom. To oni, odkąd pamiętam podstawiali mi pod nogi największe kłody, po których upadki zostawiały ślady na wiele lat. Niektóre z nich towarzyszą mi do tej pory mimo, że ich nie widać. Nauczyłam się doceniać wszystko, co spotkało mnie w życiu. Bo w życiu, to musi być kurde BALANS.

Dziś z miejsca mogę podziękować mojemu ojcu, moim znajomym, wszystkim „byłym”, ale i mężowi. To dzięki NIM jestem silniejszym człowiekiem, który mimo chwil słabości już nie płacze. Każdą chujową akcję w moim życiu zamieniam w cenną lekcję.

Dziękuję, że dzięki Tobie usamodzielniłam się tak szybko. Pewnie lżej by mi było z wykształceniem wyższym, które większości moich znajomych zapewniali rodzice.To oni dawali im szansę, żeby spokojnie mogli wrócić do domu, zjeść obiad, odpalić kompa i niczym się nie przejmować. Ja tego przywileju nie miałam. Mogłabym być nieszczęśliwą architekt krajobrazu, która skrycie marzy o czymś innym. Dziś również marzę, ale wiem, że sama sobie te marzenia spełnię. Nawet, jeśli będzie musiało minąć kolejne kilka lat. Dobra, poprawiam to : pewnie lżej by mi było, gdybym kładła się spać spokojnie, bez żadnych obaw o siebie i resztę domowników.

Dziękuję, że pokazałeś mi KTO tak na prawdę jest dla mnie ważny. Na kim skupić swoją energię i czas, z pełną świadomością, że nie będzie to czas zmarnowany.

Dziękuję, że pokazałeś mi na czym polega prawdziwa rywalizacja. Taka życiowa, w XXI wieku. Wiem jak patologiczne jest to społeczeństwo, które nas otacza.

Dziękuję, że tak mnie pięknie doprowadzasz do białej gorączki, oczywiście zazwyczaj z błahych powodów. Dziękuję, że i ja mogę tak często irytować Ciebie, bo przecież oboje wiemy, że tak jest lepiej. Monotonia jest dla słabych. Odrobina kolorów w życiu codziennym z kolei wzmacnia nasz związek.

„jesteś niedorozwinięty! -tak, bo się z Tobą ożeniłem”

Dziękuję Ci synu za tą empatię, której razem od nowa się uczymy. Tej wrażliwości w stosunku do drugiego człowieka. Pokory, która nie jest taka zła, jak ją malują.

Mówi się, że kobiety to taka słaba płeć. One po prostu inaczej okazują uczucia i emocje, które im towarzyszą. Rzadziej sięgamy po używki, z kolei jesteśmy mistrzyniami w chlipaniu w poduszkę. Bo jeśli coś porządnie wypłaczemy, to boli mniej.

Mimo wszystko, próg bólu mamy znacznie większy, niż mogłoby się wydawać. Sposób wyrażania emocji nie jest słabością. To ogromna siła, która pozwala nam normalnie funkcjonować. Nawet, jeśli jesteśmy słabą płcią, jestem pewna, że nie najsłabszą.

Następną planetę zajmował Pijak. Te odwiedziny trwały bardzo krótko, pogrążyły jednak Małego Księcia w głębokim smutku.

Co ty tu robisz? – spytał Pijaka, którego zastał siedzącego w milczeniu przed baterią butelek pełnych i baterią butelek pustych.

Piję – odpowiedział ponuro Pijak.

Dlaczego pijesz? – zapytał Mały Książę.

Aby zapomnieć – odpowiedział Pijak.

O czym zapomnieć? – zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu współczuć.

Aby zapomnieć, że się wstydzę – stwierdził Pijak, schylając głowę.

Czego się wstydzisz? – dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.

Wstydzę się, że piję – zakończył Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu.

Antoine de Saint-Exupery, Mały Książę

Milczenie jest chujowe, kropka.

One thought on “słaba płeć”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *