przesyłka polecona

Jakiś czas temu dostałam prezent. Niespodziewaną przesyłkę, której do tej pory nie udało mi się rozpakować do końca. Ogromne pudło, wypełnione po brzegi przeróżnymi rzeczami, po prostu nie do ogarnięcia na jeden raz. Fizycznie ciężko było mi je dźwignąć, ale jak się później okazało, w głowie również potrzebowałam porządnej ekipy sprzątającej, która pomogłaby mi poukładać w niej wszystko, co leżało porozpieprzane z każdej możliwej strony.

Potykałam się o bałagan, który mnie otaczał. Podjęłam kilka prób uporządkowania pewnych spraw, jednak często przynosiło to odwrotny skutek.

Nie umiałam być systematyczna. Nie potrafiłam poświęcić odpowiedniej ilości czasu na rzeczy, które sprawiają mi przyjemność, radość i jakieś wewnętrzne spełnienie. Przez ostatnie kilka tygodni nie chciałam istnieć w social mediach, a każdy dzień był podobny do poprzedniego. Chciałam być sama sobie, tak po prostu, nie obwieszczając niczego światu. Codziennie przerzucałam tony smutku, wkurwienia, bezsilności, żeby na końcu zaczerpnąć chociaż odrobinę radości z sytuacji, w której się znalazłam.

Często staram się podchodzić do życia „zadaniowo”, co ma swoje dobre strony, chociażby dlatego, że mój charakter pozwala mi pracować jedynie z zajętą głową. Tym oto sposobem zajmowałam tą głowę, skupiając się na rzeczach, które w przyszłości zaowocują spokojem i stabilnością.

Dziś, bardzo powoli, ale wszystko wraca do normy. No dobra, do takiej optymalnej normy, bo sama zaczynam już wątpić, że będzie jak kiedyś. Jak kilka miesięcy temu,kiedy pędziłam do domu, zmęczona monotonią. Monotonia wcale nie jest taka zła, jak mogłoby się niektórym wydawać.

Za każdym razem, kiedy przerzucam stertę smutku, złości i żalu, dokopuję się do tej jednej, najważniejszej rzeczy, jaką jest RODZINA. To ona czeka na mnie, na samym końcu, na dnie tego wielkiego pudła, tylko umacniając mnie w przekonaniu, że jako jedyna jest nie do ruszenia. Zawsze tam będzie niezależnie od tego, co mnie spotka. Przytuli, wesprze, a kiedy dostanę po dupie, to jeszcze mi poprawi, żebym nie zapomniała po co tu jestem i co powinnam zrobić. Dobrze ich mieć.

Kiedy stracisz kogoś lub coś, to bardzo prawdopodobne, że pierdolić zacznie się wszystko po kolei. Istnieje duża szansa, że zdejmując starą wykładzinę, zaskoczy Cię ogromna dziura, którą uratuje jedynie wylewka. Inaczej nie uda Ci się wypoziomować podłoża, żeby uniknąć potyczek w przyszłości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *