świąteczne memory

Nic mnie tak nie irytuje z rana, jak darcie japy z pokoju obok. Człowiek próbuje odespać wszystkie troski z nadzieją, że chociaż ten jeden dzień w roku okaże się być dla niego łaskawy. Nic bardziej mylnego! Zwłaszcza, kiedy zrywam się tylko po to, żeby za chwilę pędzić do sklepu po puszkę groszku konserwowego, jajka i bułkę tartą. Z dwojga złego wolę w ten sposób okazać wsparcie mamie, która po raz kolejny dostała zjebę, bo przecież ojciec „ostatni raz wyszedł z domu!” – niż słuchać tego jarmolenia pod nosem okraszonym wąsem. Powinna się cieszyć kobita, że ma nas czworo – zawsze znajdzie się jakiś jeleń, który skoczy do Stokroty po „przypomniałomisię”.

Czytaj dalej świąteczne memory

wierzysz?

Gdyby dziś ktoś spytał mnie, czy wierzę w Świętego Mikołaja, zaśmiałabym się w głos. Chwilę później, odparłabym -NO KURCZĘ, A TY NIE WIERZYSZ?! Zwłaszcza, kiedy w pobliżu znajdowałby się mój syn, który zjada kanapkę z szynką, powstrzymując odruch wymiotny w obawie przed tym siwym dziadkiem. Bo przecież prawda jest taka, że prezenty dostają tylko dzieci grzeczne, w szczególności te wcinające wszystko, co im się podstawi pod nos.

Czytaj dalej wierzysz?

związki cz.1

Poznajecie się przypadkiem. Jak się później okazuje – w przyrodzie owszem, zdarzają się, ale tak po prostu miało być. Wspólni znajomi, albo znajomi znajomych, szkoła, kółko plastyczne, praca, cokolwiek. Scenariusze są podobne, a wyjścia zazwyczaj macie dwa – albo coś z tego wyjdzie, albo spierdalaj. Aż dziwne, że przez tyle lat mogliście minąć się na ulicy milion razy.

Czytaj dalej związki cz.1

szpile

Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem „udajemy, że nas nie ma, a na obiad zamawiamy pizzę”. Mi zwyczajnie nie chciało się stać przy garach, zaś mąż odpuścił weekendowe szorowanie kibla – a przecież do brudnej łazienki wstyd zapraszać gości. Bywa i tak. Żałuję tylko, że nie wpadłam na pomysł podłączenia tabletu do ładowarki stosunkowo wcześniej (przeleżał bowiem ostatnie tygodnie na parapecie) – pozwoliłoby mi to zebrać myśli kilka godzin temu, a nie dopiero teraz.

Czytaj dalej szpile

ławka

Gdyby rodzinę można było sobie wybrać, nie byłaby już tak ważna. Dajmy na to wchodzisz do Plazy, wybierasz fajną, miłą i mądrą matkę, zajebistego ojca – oczywiście bez nałogów (!!!) i kilkoro braci i sióstr, koniecznie takich, co nie podpierdalają ubrań ani kasy z Twojego tajnego schowka. I co dalej?

Czytaj dalej ławka

kilka słów o listopadzie.

Już tylko kilka chwil dzieli nas od pierwszego „Last Christmas” w radio. Za parę godzin z Biedronek wyjadą znicze, które zastąpią palety czekoladowych Mikołajów. W galeriach zabłysną pierwsze choinkowe lampki, ledowe renifery i gwiazdy, a wszystko po to, żeby przypomnieć nam o zbliżających się Świętach Bożego Narodzenia. O ile w ogóle da się o nich zapomnieć.

Czytaj dalej kilka słów o listopadzie.

blizny.

Jedynym plusem zmiany czasu, jaki zauważyłam do tej pory jest to, że raz w roku mam wieczór dla siebie dłuższy o godzinę. Pod warunkiem, że sama nie zasnę, co właściwie jest bardzo możliwe. Nie chcę nawet zaczynać tłumaczyć młodemu o co w tym wszystkim chodzi z nadzieją, że za kilka dni sam się ogarnie i będzie jak zwykle. Kiedy wspomniałam, że chyba jestem już dziś zmęczona, usłyszałam podwójne „ja też” od osobników płci przeciwnej przebywających razem ze mną we wspólnym gospodarstwie domowym.

Czytaj dalej blizny.

garażowy mąż

Na Nowym Świecie jesteśmy już ponad trzy lata. Od tego czasu codziennie bawimy się w dom, pełen chaosu i różnych dziwnych, często fajnych historii, nie wiedząc, co spotka nas następnego dnia. To trochę jak z wirusem – kiedy go łapiesz, nagle puszczasz pawia mimo, że dzień wcześniej nic nie wskazywało na wieczór spędzony z głową nad kiblem.

Czytaj dalej garażowy mąż

pobawisz się ze mną ?

Od półtora tygodnia każdy dzień jest dla mnie niedzielą. Taką szybko mijającą, skupiającą się jedynie na Śwince Peppie, kuchni i długich wieczorach (prosiaka widzę już nie tylko w tv, objawia się również na ścianach w salonie, przedpokoju i kiblu).

Czytaj dalej pobawisz się ze mną ?