Musimy sobie kupić opaskę uciskową! W myślach zastanawiam się po pierwsze – jaką opaskę, po drugie – na chuj Ci teraz o 20:26 ta opaska i w ogóle skąd Ci się to człowieku wzięło?

Jak znam mojego męża, tak powyższe stwierdzenie nie powinno mnie w ogóle dziwić, bowiem często po tygodniu rozłąki zamiast typowego „co u Ciebie?” słyszę coś pokroju właśnie tej opaski. Prosty człowiek, który na wiadomość „jestem w ciąży!” odpowiada „no czaje, a mam kupić te żarówki?”. Będziemy mieli dziecko, więc spokojnie możesz uzupełnić nasz zapas żarówek zwłaszcza, że akurat są w promce.

Pewnie inna JA wkurwiłaby się, natomiast „ta” druga okazała się megaaaa ucieszona, że chłop taki przedsiębiorczy, bo troszczy się o nasze rachunki za prąd – jakby kurwa jeden żyrandol miał pozwolić nam zaoszczędzić na wózek, wanienkę i wakacje w ciepłych krajach.

Nie, nie jestem w ciąży.

Mimo, że w wielu kwestiach jesteśmy podobni, to często odnoszę wrażenie, że pochodzimy z zupełnie innych planet. Wkurwiają nas ci sami ludzie, śmiejemy się z tych samych rzeczy, w wychowaniu juniora również nasze poglądy są raczej zgodne. Z wyjątkiem outfitu przedszkolnego, bo przykrótki dres i koszulka od pidżamy to coś, czego nie mogę pojąć i obawiam się, że to się nie zmieni.

My – k o b i e t y wszystko wyolbrzymiamy. Dla nas nic nie jest czarne, białe, żółte, niebieskie i czerwone. Dopatrujemy się burgundów, turkusów, oberżyny i odcieni purpury tam, gdzie nie powinno być raczej drugiego dna. Przez ostatnie OSIEM lat spędzone z tym typem jestem już w stanie uwierzyć, że kiedy nie myśli o niczym, to faktycznie umysł ma czysty, zwyczajnie biały dymek niezapełniony ŻADNĄ historią.

Ja, mówiąc O NICZYM, zastanawiam się, czy prasować rano tą koszulę w kratkę, czy będę miała czas, żeby wyjść z domu, czy mięsa wystarczy do środy, czy też trzeba będzie wyskoczyć na zakupy. Kiedy odbieram, a kiedy prowadzę juniora do przedszkola, czy dzwoniłam do mamy i czy wyrobię się, żeby skoczyć do Rossmanna po suchy szampon. Takie tam NIC, które w rzeczywistości skupia się na wszystkich trudach życia codziennego.

Marzę o tym, żeby mieć pustą głowę. Zamknąć oczy. I w sumie tyle. Przestać przetwarzać wszystko co do niej wpadnie, a po prostu wypuszczać to drugą stroną bez spiny.

Zwłaszcza w grudniu, kiedy praktycznie non stop coś się dzieje – takie świąteczne combo, urodzinowo-mikołajowo-gwiazdkowe, oczywiście RODZINNE.

Dlatego tym bardziej do białej gorączki doprowadza mnie fakt, że po pracy lecę do domu, starając się skrócić tą drogę do minimum, w czasie kiedy ON na lajcie, 20 minut po zakończonej zmianie zmienia buty, bo przecież na wszystko ma czas. A jeszcze do sklepu zajdzie. Po pączka. Albo telefon podłączy, żeby spokojnie wysrać się w domu (telefon-wc- chyba nie muszę tłumaczyć tego powiązania).

Baterie mi się wyładowały. Przestałam mieć siłę, przestało mi się chcieć i obawiam się, że antybiotyk może nie pomóc w pełni stanąć na nogi. W ulotce nie napisali nic na temat regeneracji szarych komórek, więc mniemam, że co najwyżej wyleczy mnie z kataru i sprawi, że gardło przestanie być bordowe i pulsujące.

Kobieta, która nie miała w domu opaski uciskowej zmarła, bo spadło na nią COŚ, co uszkodziło tętnicę udową – potwierdzone info prosto z „Wydarzeń” POLSATU.

Jednym słowem, mam w domu geniusza. Prawdziwą głowę rodziny, która martwi się o nas i nasze bezpieczeństwo. Żyć nie umierać! Dopiero po zjedzeniu pięciu kanapek z szynką, żółtym serem i keczupem, którym namalowałam mu piękne, dorodne penisy rozjaśnił mi całą sprawę. Okazało się, że wszystko, co powiedział wcześniej ma jakiś sens i nie było wyrwane z kontekstu. Brawo! Rozmowa się klei. Zaproponowałam bowiem, że poproszę ojca, który na co dzień naprawia karetki, żeby podpierdolił nam taką opaskę przy okazji, czym udało mi się opanować sytuację. Na prawdę miałam ochotę powiedzieć CZŁOWIEKU, O CO CI CHODZI,JEBNIJ SIĘ W CZOŁO,IDŹ SIĘ LECZYĆ $#%^$#@#%&^$!!!!!!. 10 punktów dla mnie, bo zadowolony stwierdził, że ja to mam łeb! Ano mam. Dzięki temu oboje będziemy dziś spać spokojnie.

Kolejny dzień, zakończony w atmosferze pokojowej, a wszystko tylko dlatego, że te swoje milion myśli trzymam w głowie.

Jest to jeden z moich tajnych sposobów na udany związek, bez kłótni.

Ps- wróciłam, witam i zapraszam za jakiś czas, już tak trochę bardziej „na poważnie”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *