Dziewczyna Pirata

Kto powiedział, że urlop służy do wypoczynku ?

Fakt, zapomniałam o służbowej poczcie i pewnie po powrocie do pracy nie będę wiedziała gdzie jestem i co tam robię przez kolejne kilka dni, jednak odkąd zostałam matką obawiam się, że przez najbliższe lata wszystkie urlopy będą przypominać ten „macierzyński”. Nie wiem, kto pierwsze dwanaście miesięcy spędzone z nowonarodzonym dzieckiem nazwał urlopem, w każdym razie powinien jebnąć się w czoło.

To były fajne dni, bardzo intensywne i na pewno należą do tych, o których się nie zapomina. Zarówno ja, jak i młody po raz pierwszy widzieliśmy nasze polskie, śmierdzące, ale z daleka wyglądające

B O S K O

morze. Nigdy nie zapomnę tego widoku i uczucia, kiedy poczułam wiatr we włosach po raz pierwszy. Co prawda dziś musiałam spędzić piętnaście minut z maską regenerującą na głowie – nie zmienia to jednak faktu, że warto było. Rzucić wszystko na kilka dni, zapomnieć o włączonym świetle w salonie, sprzedać psa teściom i łącznie 16 godzin spędzić w podróży, żeby wrócić, odkleić od siebie dżinsy, koszulę i cyckonosz, po czym przeleżeć w wannie godzinę ze świadomością, że przez te 5 dni Nowy Świat się nie zawalił, a my jesteśmy bogatsi o kilka fajnych chwil.

Wróciliśmy nie tylko ze wspomnieniami, zdjęciami i dwiema walizkami rzeczy niezbędnych do życia – bagaż powiększył się dodatkowo o bandamkę w trupie czachy, plastikową szablę piracką, breloczek-czołg, muszelki, które swoje miejsce znajdą pewnie w „skrzyni umarlaka” tuż obok starych monet, piracki balon z helem, drewnianą lokomotywę z Jarmarku Dominikańskiego i kilka zabawek z Happy Meala.

Tym oto sposobem, zupełnie przypadkiem stałam się DZIEWCZYNĄ PIRATA – tak syn skojarzył rysunek, który stworzyłam w czasie, kiedy On przejęty był przygodami Świnki Peppy.

Do dnia dzisiejszego był przekonany, że tablet służy jedynie do karmienia i kąpania kotka w przerwach między przeglądaniem YouTubea. Trochę nawet żałuję, że nie pokazałam mu programu do tworzenia rysunków wcześniej, bo jestem pewna, że tak samo spodobałoby mu się to kilka miesięcy temu, bowiem dziś grubo ponad godzinę spędził na rysowaniu mamy, taty i drzew. Na koniec zażyczył sobie dziewczynę pirata opisując dokładnie jak powinna wyglądać. Dzieci nie przestaną mnie zadziwiać.

Cieszę się, że swoje pierwsze, prawdziwe wakacje spędziłam z chłopakami. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. Milion razy powtarzałam sobie w myślach, że kocham ciszę, że chciałabym uciec na koniec świata choć na chwilę, jednak koniec końców czegoś zawsze by mi brakowało.

Fajnie, że na wyjazd zdecydowaliśmy się na samym początku mojego urlopu. Od powrotu minęły już 4 dni, a ja tak na prawdę dopiero dochodzę do siebie. Mimo, że opalenizna pokrywa jedynie stopy, kark i przedramiona (nienawidzę się opalać, u mnie zazwyczaj kończy się to udarem), to bogatsza o kilka nowych piegów i odcisków na stopach oczysciłam umysł. Mam tylko nadzieję, że przepowiednia babci Basi się nie spełni i Franek w przeciwieństwie do ojca będzie pamiętał chociaż kilka chwil ze swoich pierwszych, pirackich wakacji.

Jedna myśl w temacie “Dziewczyna Pirata”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *