Dzień kobiet ?

Kompletnie nie należę do grona tych pań, które chcąc być na bieżąco z obecnymi trendami, zaraz po byciu obdarowanymi przez swoich mężczyzn kwiatami, wrzucają fotki bukietów na insta, fejsa, czy inne „stories”. Nie dlatego, że ich nie dostałam, nie dlatego, że róże z biedry są jakieś gorsze czy brzydsze, nawet, jeżeli dotarły do mnie 2 dni później. Stoją WE flakonie jako ozdoba salonu, a ja lubię kwiatki, ale bez przesady. Bardziej ucieszę się mimo wszystko z wizyty kuriera, bo lubię obdarowywać się sama. Tym, na co aktualnie mam ochotę nawet, jeżeli decyzja odnośnie zakupu trwa kilka tygodni. Tak już mam.

Dzień kobiet to taki wyjątkowy dzień. Dla naszych mam oznaczał zazwyczaj dodatkową parę rajstop. Dla nas to kwiaty, czekoladki, wino, kolacja czy spontaniczna randka, ale to już level hard, na który pewnie na chwilę obecną nie do końca mogę sobie pozwolić. Nie oznacza to jednak, że nie czuję się kobieco. Zwłaszcza, kiedy na 8 marca przypada mi pierwszy dzień menstruacji – oh yeah. Dzięki Ci Boże za wyrozumiałego kierownika, który pozwolił mi opuścić miejsce pracy kilka godzin wcześniej słysząc jeden argument – będę rzygać. W dzisiejszych czasach to raczej luksus ALE – zdarza się.

Kobiety to takie wyjątkowe stworzenia. Widzą to, czego faceci czasem nie są w stanie dostrzec gołym okiem. Na przykład klucze, czy portfel – niby w zasięgu ich wzroku, bo przecież na komodzie w salonie, tuż obok dekodera – od lat, niezmiennie w tym samym miejscu, a jednak! Dopiero kiedy kobieta podniesie dupę z kanapy i zrobi hokus pokus – pojawiają się, jak gdyby nigdy nic. Kolejny przykład, z dnia dzisiejszego – nikt tak jak my, a zwłaszcza matki, nie jest w stanie odgadnąć czego na chwilę obecną pragnie nasze dziecko. Zasób słownictwa trzylatka bywa powalający, aczkolwiek zdarzają się chwilę, takie jak na przykład dziś, gdy zarówno to małe, jak i duże nie ogarnia o co chodzi, nie wie jak się dogadać, a pomiędzy kilkoma słowami i próbami opisania tego, czego akurat pragnie ” na migi” pojawia się płacz i bezsilność. Bo co to są do cholery za ciastka, białe, kwadratowe, trochę jak naleśniki, ale jednak nie. No i jadł je u babci Basi ? Kilka paczek krakersów w różnych kształtach, prażynki, herbatniki, nawet jebane pierniczki z Bożego Narodzenia, to jednak NIE JEST TO. Koniec końców wytężając odpowiednio wyobraźnię, udało mi się zaspokoić potrzebę syna i młody na kolację dostał swój wymarzony OPŁATEK, przy czym oczy świeciły mu się jak wtedy, kiedy Mikołaj przyniósł mu pociąg LEGO. Kiedy w końcu zrozumiałam o co mu chodzi, poczułam ulgę i szczęście. Że się udało, że wieczór nie będzie do końca zwalony, a dzieciak patrzył na mnie dumnie, jak na najmądrzejszą mamę na świecie.

Nie muszę chyba dodawać, że gdyby tego wieczoru dyżur przypadł ojcu, na kolację wcinał by własne gluty zachodząc się od płaczu w łazience, obrażony na cały świat. Mało tego, pewnie i stary strzeliłby focha, bo przecież dzieci SAME NIE WIEDZĄ CZEGO CHCĄ,TO SKĄD ON MA TO WIEDZIEĆ?!

Komedia….

Jesteśmy mądre, zaradne, mega silne. Tylko nie zawsze o tym wiemy. Tak samo, jak lubimy dostać klapsa, uwielbiamy kiedy ta sama ciężka ręka pogłaszcze nas po głowie, albo pozwoli o siebie wytrzeć smarki. Nie znam bardziej skomplikowanego mechanizmu, niż kobieta. Kilka żywiołów w jednym ciele, milion uczuć i emocji, nie ma więc co się dziwić, że nam samym ciężko jest to czasem ogarnąć. Facet jest wesoły, wkurwiony, najczęściej bywa jednak obojętny. Obojętne, to jego ulubione danie, ulubiony kolor w sypialni, ulubione spodnie czy buty. To dla nas wszystko ma jakiś kolor i smak. Za to obojętnego nienawidzimy. Nic tak mnie nie doprowadza do szału, jak to słowo. No dobra, nienawidzę jeszcze ” później ” albo „nie wiem”, ale to też jest temat rzeka.

Ciężko jest być kobietą. Bo to my musimy być ładne, zgrabne, zadbane, wszechstronnie uzdolnione, to od nas wymaga się znajomości kuchni co najmniej kilku państw. My musimy znać języki obce (mowa o dzieciach) jak i znać rozwiązanie każdej sytuacji. No dobra, nie zawsze. Ale to właśnie chcemy sobie udowadniać, że mamy to wszystko, że umiemy, że jesteśmy JAKIEŚ. Każda z nas jest jakaś inna. Grunt, to na ogół czuć się dobrze będąc sobą. Można zmienić wszystko zaczynając od koloru włosów, a kończąc na facecie, znajomych, czy przeprowadzce na koniec świata. Ja jednak chciałabym być sobą, taką samą.. w lustrze i w głowie.

Dobranoc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *