gwiazdy nam spadają

Mam takie fajne wspomnienie.

Gdyby nie fakt, że pies chrapie tak głośno, że nie mogę skupić się na własnych myślach, pewnie mogłabym się tam przenieść, żeby chociaż po części zobrazować to, co się wtedy działo. Spróbuję, ale nie obiecuję, że wyjdzie mi z tego opis krajobrazu niczym z prozy Żeromskiego. Będzie to raczej krótki tekst typu „Z pamiętnika kiepskiej pani domu. która nie do końca ogarnia życie własne, nie wspominając już o reszcie. I brwi też ma chaotyczne, bo zapomniała zrobić, a tu nowy tydzień idzie.”

Czytaj dalej gwiazdy nam spadają

czasy lepsze, czasy gorsze

Dziwny ten grudzień. Taki podejrzanie spokojny, bez żadnych szaleństw i przypałów. Mało tego! Przez ostatnie 10 dni dostałam od młodego tyle buziaków, że nawet przez chwilę zaczęłam się zastanawiać, czy to On jest jakiś inny/dziwny, czy może ja taka…fajna? Być może to fakt, że jestem najlepszą mamą na świecie. Dla swojego dziecka of kors. A może….

Czytaj dalej czasy lepsze, czasy gorsze

Filtry

-Chodź no tu do mnie na chwilę – muszę się coś spytać.

Podeszłam do okna w dużym pokoju, a ta kontynuowała :

-Powiedz mi co to jest za okienko? Czy tam ktoś w środku siedzi? Już tyle czasu się zastanawiam jak to jest, że ludzie tam podchodzą i wyciągają pieniądze? Tam cały czas ktoś musi być i im te pieniądze podawać!

Czytaj dalej Filtry

karma

Od dłuższego czasu w naszym domu trwa konflikt na linii ja – mąż. Powód jest może błahy – ów osobnik notorycznie zarzuca mi, że głodzę psa. Ja zaś cały czas utrzymuję wersję, że nie karmię suki tylko i wyłącznie dlatego, że doskonale zdaję sobie sprawę, że kiedy PAN wróci z pracy, uzupełni wszelkie braki pokarmu niezależnie od tego, czy zrobiłam to godzinę wcześniej, czy nie.

Czytaj dalej karma

przesyłka polecona

Jakiś czas temu dostałam prezent. Niespodziewaną przesyłkę, której do tej pory nie udało mi się rozpakować do końca. Ogromne pudło, wypełnione po brzegi przeróżnymi rzeczami, po prostu nie do ogarnięcia na jeden raz. Fizycznie ciężko było mi je dźwignąć, ale jak się później okazało, w głowie również potrzebowałam porządnej ekipy sprzątającej, która pomogłaby mi poukładać w niej wszystko, co leżało porozpieprzane z każdej możliwej strony.

Czytaj dalej przesyłka polecona

końce

Miewamy kiepskie dni. Zdarzają nam się również całkiem chujowe miesiące, które zostawiają po sobie ślad na dłużej, niż mogłoby się wydawać. Dla mnie tym złym, słabym i przykrym był właśnie kwiecień, ale zazwyczaj staram się wychodzić z założenia, że wszystko co pojebane kiedyś się kończy. Z otwartymi ramionami witam zatem M A J . Całkiem inny niż wszystkie, które do tej pory przeżywałam.

Czytaj dalej końce

pamiętniki

Gdybym zacytowała tu pierwszą, ósmą, czternastą, trzydziestą trzecią, pięćdziesiątą, setną, sto dwudziestą pierwszą i jeszcze kilkadziesiąt innych stron z mojego pamiętnika, który kontynuowałam przez 8 lat w trzech zeszytach w kratkę – wyszedłby tu niemały poradnik/dziennik nastolatki kłebiącej w sobie milion uczuć. Często bardzo złych uczuć. Gdyby nie fakt, że okres dojrzewania cechuje przede wszystkim ogromna burza hormonów przeplatających stany depresyjne z euforią, mogło by się okazać, że moje życie to jedna wielka „Moda na sukces”, żeby nie powiedzieć „Trudne sprawy”.

Czytaj dalej pamiętniki

pocztówki

Odpalam fejsa – widzę kwiatki. Scrolluję insta, podziwiając czerwone róże, pluszaki, miliony serduszek, brokatu i dziesiątki relacji, które pokazują jak bardzo jesteśmy szczęśliwi. I zakochani. Dziś szczególnie, bo przecież w ten wyjątkowy, pochmurny i deszczowy dzień chcemy pokazać wszystkim, jak bardzo się kochamy, że nie jesteśmy sami,albo chociaż to, jak zajebiście jest wyjść na miasto i zjeść WALENTYNKOWĄ kolację. Ostatecznie, wrzucamy fotę walentynkowego kota tudzież psa. Fajnie.

Czytaj dalej pocztówki