gwiazdy nam spadają

Mam takie fajne wspomnienie.

Gdyby nie fakt, że pies chrapie tak głośno, że nie mogę skupić się na własnych myślach, pewnie mogłabym się tam przenieść, żeby chociaż po części zobrazować to, co się wtedy działo. Spróbuję, ale nie obiecuję, że wyjdzie mi z tego opis krajobrazu niczym z prozy Żeromskiego. Będzie to raczej krótki tekst typu „Z pamiętnika kiepskiej pani domu. która nie do końca ogarnia życie własne, nie wspominając już o reszcie. I brwi też ma chaotyczne, bo zapomniała zrobić, a tu nowy tydzień idzie.”

Czytaj dalej gwiazdy nam spadają

lustro

Kiedy w Nowy Rok obudziłam się jeszcze przed południem, nie kryłam swojego zdziwienia. Po pierwsze : zastanawiałam się, dlaczego tak strasznie napieprza mnie łeb. Po drugie, doszłam do wniosku, że impreza musiała być na prawdę gruba, skoro znalazłam się w miejscu może nie do końca mi obcym, ale… to łóżko było jakieś takie.. duże? Pokój dosyć jasny i aż za bardzo przestronny. Nie, to zdecydowanie nie było moje osiem metrów kwadratowych. A szkoda, bo jednak co własna wersalka, to własna. Nawet, jeżeli trzeba ją dzielić z młodszą siostrą.

Czytaj dalej lustro

czasy lepsze, czasy gorsze

Dziwny ten grudzień. Taki podejrzanie spokojny, bez żadnych szaleństw i przypałów. Mało tego! Przez ostatnie 10 dni dostałam od młodego tyle buziaków, że nawet przez chwilę zaczęłam się zastanawiać, czy to On jest jakiś inny/dziwny, czy może ja taka…fajna? Być może to fakt, że jestem najlepszą mamą na świecie. Dla swojego dziecka of kors. A może….

Czytaj dalej czasy lepsze, czasy gorsze

Dzień 242

W mojej sypialni stoi rakieta. Zrobiona z pudełka po tv, który spłacę właściwie dopiero za 2 miesiące. Fajna, bo taka kolorowa. Rzekłabym – optymistyczna. Ma drzwi, w których jeszcze się mieszczę i prowizoryczne okienko wycięte z kolorowego papieru. Jest to między innymi jedna z tych rzeczy, które Ojciec jest w stanie zrobić dla syneczka, choćby miał stanąć na ..głowie 😉 Nie, że tylko On. Ja też staję. Na rękach, na rzęsach, na pośladkach i czubku nosa (tak, że resztki mózgu wypływają, bo trafił mi się pomysłowy Dobromir). Niejednokrotnie.

Czytaj dalej Dzień 242

Filtry

-Chodź no tu do mnie na chwilę – muszę się coś spytać.

Podeszłam do okna w dużym pokoju, a ta kontynuowała :

-Powiedz mi co to jest za okienko? Czy tam ktoś w środku siedzi? Już tyle czasu się zastanawiam jak to jest, że ludzie tam podchodzą i wyciągają pieniądze? Tam cały czas ktoś musi być i im te pieniądze podawać!

Czytaj dalej Filtry

karma

Od dłuższego czasu w naszym domu trwa konflikt na linii ja – mąż. Powód jest może błahy – ów osobnik notorycznie zarzuca mi, że głodzę psa. Ja zaś cały czas utrzymuję wersję, że nie karmię suki tylko i wyłącznie dlatego, że doskonale zdaję sobie sprawę, że kiedy PAN wróci z pracy, uzupełni wszelkie braki pokarmu niezależnie od tego, czy zrobiłam to godzinę wcześniej, czy nie.

Czytaj dalej karma

przesyłka polecona

Jakiś czas temu dostałam prezent. Niespodziewaną przesyłkę, której do tej pory nie udało mi się rozpakować do końca. Ogromne pudło, wypełnione po brzegi przeróżnymi rzeczami, po prostu nie do ogarnięcia na jeden raz. Fizycznie ciężko było mi je dźwignąć, ale jak się później okazało, w głowie również potrzebowałam porządnej ekipy sprzątającej, która pomogłaby mi poukładać w niej wszystko, co leżało porozpieprzane z każdej możliwej strony.

Czytaj dalej przesyłka polecona

końce

Miewamy kiepskie dni. Zdarzają nam się również całkiem chujowe miesiące, które zostawiają po sobie ślad na dłużej, niż mogłoby się wydawać. Dla mnie tym złym, słabym i przykrym był właśnie kwiecień, ale zazwyczaj staram się wychodzić z założenia, że wszystko co pojebane kiedyś się kończy. Z otwartymi ramionami witam zatem M A J . Całkiem inny niż wszystkie, które do tej pory przeżywałam.

Czytaj dalej końce