gwiazdy nam spadają

Mam takie fajne wspomnienie.

Gdyby nie fakt, że pies chrapie tak głośno, że nie mogę skupić się na własnych myślach, pewnie mogłabym się tam przenieść, żeby chociaż po części zobrazować to, co się wtedy działo. Spróbuję, ale nie obiecuję, że wyjdzie mi z tego opis krajobrazu niczym z prozy Żeromskiego. Będzie to raczej krótki tekst typu „Z pamiętnika kiepskiej pani domu. która nie do końca ogarnia życie własne, nie wspominając już o reszcie. I brwi też ma chaotyczne, bo zapomniała zrobić, a tu nowy tydzień idzie.”

Czytaj dalej gwiazdy nam spadają