Dzień kobiet ?

Kompletnie nie należę do grona tych pań, które chcąc być na bieżąco z obecnymi trendami, zaraz po byciu obdarowanymi przez swoich mężczyzn kwiatami, wrzucają fotki bukietów na insta, fejsa, czy inne „stories”. Nie dlatego, że ich nie dostałam, nie dlatego, że róże z biedry są jakieś gorsze czy brzydsze, nawet, jeżeli dotarły do mnie 2 dni później. Stoją WE flakonie jako ozdoba salonu, a ja lubię kwiatki, ale bez przesady. Bardziej ucieszę się mimo wszystko z wizyty kuriera, bo lubię obdarowywać się sama. Tym, na co aktualnie mam ochotę nawet, jeżeli decyzja odnośnie zakupu trwa kilka tygodni. Tak już mam.

Dzień kobiet to taki wyjątkowy dzień. Dla naszych mam oznaczał zazwyczaj dodatkową parę rajstop. Dla nas to kwiaty, czekoladki, wino, kolacja czy spontaniczna randka, ale to już level hard, na który pewnie na chwilę obecną nie do końca mogę sobie pozwolić. Nie oznacza to jednak, że nie czuję się kobieco. Zwłaszcza, kiedy na 8 marca przypada mi pierwszy dzień menstruacji – oh yeah. Dzięki Ci Boże za wyrozumiałego kierownika, który pozwolił mi opuścić miejsce pracy kilka godzin wcześniej słysząc jeden argument – będę rzygać. W dzisiejszych czasach to raczej luksus ALE – zdarza się.

Czytaj dalej Dzień kobiet ?

Dzień kotleta!

Odkąd pamiętam niedziela to najkrótszy dzień z całego tygodnia. Dziwne, bo trwa niby tyle samo godzin co chociażby poniedziałek, a ten z kolei dłuży się i przeciąga leniwie w każdą stronę.

Trochę mi smutno z tego powodu, że akurat jeden z dwóch wolnych od pracy dni zlatuje mi tak szybko. Miał być przecież czas dla rodziny, a ja ledwo co ogarniam pranie i schabowe dla chłopaków.

Zawsze bardzo je lubiłam, tak samo zresztą jak soboty – wiedziałam, że z mamą w domu jest o niebo lepiej niż tylko z ojcem. Wszystko było takie czyste, w domu pachniało fioletowym ajaxem i mimo, że obiad zawsze jadłam w swoim pokoju, to przez ścianę czułam, że już nikogo nie brakuje. Zdarzało się oczywiście, że znikałam, bo jak się później okazało byłam typem podróżnika, który w „pewnym wieku” rzadko bywał w domu, jednak niczego nie wspominam tak dobrze. Powinnam chyba dodać, że NIE – moja rodzina i mój dom to nie ten z amerykańskiej reklamy płatków śniadaniowych, a mało tego – duuuużo jej do takiej brakowało.

Czytaj dalej Dzień kotleta!